1

2

3

4

5

 

Europa bez granic

Jak powszechnie wiadomo, jedną z podstawowych zasad funkcjonowania Unii Europejskiej, jest zniesienie jej wewnętrznych granic i swoboda podróżowania. Polacy z takich wygód mogą korzystać już od około dziesięciu lat i nie wyobrażamy sobie życia z granicami i paszportami. Namacalnym dowodem akceptacji takiej swobody jest astronomiczny wzrost wyjazdów turystycznych, jakie corocznie odbywają nasi rodacy. Dla porównania, na początku lat dziewięćdziesiątych statystycznie co dziesiąty z nas opuścił kraj w celach wypoczynkowych, zarówno zimą jak latem. W poprzednim roku trzy czwarte Polaków miało przyjemność zaznać wypoczynku na obcej ziemi. W tym miejscu trzeba wyjaśnić jedną sprawę, bowiem metodologia pomiaru naszych wyjazdów zlicza odsetek osób przekraczających naszą granicę w przeciągu całego roku. Tym sposobem ktoś, kto wyjeżdża na narty w Alpy a latem nad Morze Śródziemne, znacząco podbija statystykę. Jednak biorąc pod uwagę te okoliczności, jak i naturalny błąd przy tego typu pomiarach, trudno zaprzeczyć, że rozkochaliśmy się w odwiedzaniu dalszych lub bliższych sąsiadów. Pozostaje zadać pytanie, co jest powodem odpływu turystów nad polskim morzem czy w naszych górach. Z jednej strony można usłyszeć opinię o wciąż kulejącej infrastrukturze turystycznej w najpopularniejszych miejscach. Narzekamy też na wysokie ceny, które w coraz mniejszym stopniu odbiegają poziomem od ich zachodnich odpowiedników. Wydaje się jednak, że najważniejszym powodem naszych wyjazdów jest po prostu ciekawość świata.

Wspólny bilet

Zapewne wielu czytelników regionalnej prasy z Podhala zdziwi fakt, że niewielką i mało znaną jaskinię, znajdującą się osiem kilometrów od Zakopanego, odwiedziło w zeszłym roku ponad sto tysięcy osób. Jakby sama liczba nie była wystarczająco zadziwiająca, to dodatkową ciekawostką jest fakt, że ponad osiemdziesiąt tysięcy z tych osób to obywatele Czech. Nie można tego wytłumaczyć ani bliskością geograficzną, bowiem do czeskiej granicy jest stąd ponad siedemdziesiąt kilometrów, ani brakiem takich miejsc u naszych południowych sąsiadów. Czechy mogą się poszczycić imponującą liczbą ponad ośmiu tysięcy jaskiń, z czego prawie tysiąc jest udostępniony do zwiedzania. Wytłumaczenie tego fenomenu jest naprawdę niecodzienne. Otóż jedno z największych biur podróży w Pradze, omyłkowo umieściło w swym folderze wiadomość, że każdy, kto odwiedzi wspomnianą jaskinię, na podstawie biletu wstępu dostanie zniżkę na cały rok na przejazdy autobusami na terenie całych Czech. Sprytni sąsiedzi wykalkulowali sobie, że podróż do jaskini będzie ich kosztować niecałe sto złotych, podczas gdy mogą na całorocznej zniżce zaoszczędzić ponad dwa tysiące. Prawo czeskie zakazuje zmian i korekt w folderach reklamowych, ulotkach czy broszurach. Dopiero wyczerpanie nakładu albo koniec trwania rzekomej promocji może taki stan rzeczy zmienić. Pech chciał, że akurat ta promocja ma trwać jeszcze następny rok. Z takiej pomyłki na pewno cieszą się polscy górale, którzy w okolicy niespodziewanej atrakcji dla Czechów, zdążyli wystawić już kilkanaście kramów, zrobić strzeżone parkingi samochodowe i podnieść dwukrotnie bilety wstępu.

Nowe kierunki

Jak powszechnie wiadomo, europejscy turyści rzadko kiedy zmieniają swoje upodobania i zwyczaje odnośnie miejsca wypoczynku. Statystyczny Niemiec czy Holender, jeżeli jeździ od kilkunastu czy kilkudziesięciu lat w to samo miejsce na hiszpańskim wybrzeżu, najprawdopodobniej już tego upodobania nie zmieni. Reguła ta dotyczy szczególnie osób w średnim wieku, albowiem młodzież ze starej części Unii coraz śmielej zapuszcza się na krańce unijnej wspólnoty. Osoby te odkrywają kraje i regiony, do których ich rodzice albo z racji politycznych nie mogli odwiedzić, albo nie było to jeszcze modne czy brakowało niezbędnej infrastruktury. Dobrym przykładem na potwierdzenie jest panująca od trzech lat moda na odwiedzanie Rumunii. Ten najmłodszy członek Unii, najbardziej skorzystał na zniesieniu wewnętrznych granic unijnych. W poprzednim roku wzrost liczby turystów w samym tylko Bukareszcie, wyniósł blisko połowę. Rumunia jest miejscem, gdzie w naturalny sposób łączą się ze sobą natura, przyroda i historia. Ta ostatnia może być rozumiana na kilka sposobów, bowiem coraz szersze grono zwolenników przyciągają wycieczki z socjalistycznym tematem przewodnim. To, co kiedyś dla tego kraju było przekleństwem, przedsiębiorczy rodacy próbują wykorzystać na swoją korzyść. Dla Anglików, Niemców czy Holendrów zwiedzanie starych komunistycznych bunkrów, opuszczonych jednostek wojskowych czy podziwianie oryginalnej, siermiężnej socjalistycznej architektury, wydaje się być niczym z innej planety. Żeby to zobaczyć na własne oczy, gotowi są przyjechać na drugi kraniec kontynentu.

Koniec kryzysu

Greckie ministerstwo turystyki z nieukrywanym zadowoleniem podało, że w stu najczęściej odwiedzanych przez obcokrajowców miejsc w tym kraju, w zeszłym roku odnotowano niewielki, jednakże zauważalny wzrost wpływów ze sprzedaży biletów wstępu. Ta, wydawałoby się niewiele znacząca wiadomość, jest dla tamtejszego rządu niezwykle ważną, bowiem wskazuje to jednoznacznie, że turyści z całego świata zaczęli znów przyjeżdżać do kolebki starożytnej cywilizacji. Szczególnie niepokojące dane napływały dwa lata temu, kiedy to okazało się, że greckie zabytki i muzea odwiedziło w porównaniu z latami ubiegłymi o ponad połowę mniej turystów. Wpływy z biletów wstępu są tylko ułamkiem dochodów tego kraju, jednakże mniejsza ilość odwiedzających ten kraj oznaczała poważne kłopoty dla hotelarzy, sklepikarzy i szeregu innych zawodów. W sumie kryzys w branży turystycznej w Grecji doprowadził do bankructwa ponad pół miliona firm, co oznaczało obniżenie poziomu dochodów dla co ósmego Greka. Ostatnie dane pozwalają jednak na zachowanie ostrożnego optymizmu, podpartego nie tylko danymi pochodzącymi z greckiego urzędu statystycznego. Także ankiety przeprowadzone w kilkunastu krajach członkowskich Unii Europejskiej, wskazują, że o wiele więcej osób rozważa wakacyjny pobyt nad Morzem Egejskim. Tym samym coraz częściej słychać głosy, że od tak dawna zapowiadany koniec kryzysu gospodarczego, w końcu się pojawił. Branża turystyczna zaczyna coraz śmielej snuć plany na przyszłość, polegające już nie tylko na przeżyciu, ale i na rozwoju i inwestycjach.

Rozwój lotnictwa

Według najnowszych danych, jakie opublikowała europejska Komisja Transportu, najszybciej rozwijającą się dziedziną transportu na Starym Kontynencie jest lotnictwo pasażerskie. W minionym roku liczba pasażerów na lotniskach europejskich wzrosłą o ponad połowę. Na potwierdzenie tych słów, można przytoczyć inne dane, pochodzące z europejskiego Komitetu Turystyki. Organizacja ta, zajmująca się z ramienia Unii Europejskiej monitorowaniem rynku turystycznego, ogłosiła niedawno, że branża turystyczna najgorsze chwile ma już za sobą. Większość krajów europejskich potwierdza, że wzrosła liczba przyjeżdżających turystów, jak i zostawianych przez nich pieniędzy. Na tym prostym przykładzie można doskonale zobaczyć, w jaki sposób rozwój jednej branży czy dziedziny, może przynieść za sobą następstwa zdarzeń. Należy się tylko cieszyć, że coraz bardziej ożywiony ruch turystyczny w Unii Europejskiej wskazuje na powoli polepszającą się sytuację gospodarczą naszego regionu. Według ekonomistów wydatki na wypoczynek i turystykę są jednymi z pierwszych, jakie się w dobie kryzysu obcina, jednakże ich wzrost jest silnym sygnałem na odwrócenie niekorzystnego trendu. Unia Europejska liczy, że polepszenie nastrojów w tej dziedzinie pozwoli na coraz szybsze rozpędzenie się gospodarki na naszym kontynencie. W szczególności uwaga ekonomistów zwrócona jest na Grecję, która od kilku lat jest dotowana przez unijny budżet a zbliżające się wybory do parlamentu europejskiego napędzają spiralę niezadowolenia z tego powodu.

Idealne miasto

Londyn po raz ósmy z rzędu został uznany za najbardziej przyjazne miasto dla turysty. Ten tytuł od ponad pięćdziesięciu lat przyznaje specjalne grono fachowców tej dziedziny, złożone z przeszło stu ludzi z całej Europy. Londyn tytuł ten uzyskał za stworzenie szczególnej atmosfery dla wszystkich przyjezdnych, których celem wizyty jest rekreacja oraz zwiedzanie zabytków i atrakcji turystycznych. Od początku przyznawania tego miana, punkty decydujące o zwycięstwie przyznawano za udogodnienia dla zwiedzających oraz komfort pobytu. Londyn ma przede wszystkim idealnie rozwiązaną komunikację miejską, w tym najbardziej czytelne i zrozumiałe rozkłady jazdy metra i autobusów. Poza tym sprawnie działa zasada karnetu miejskiego, za pomocą którego możemy wejść do większości muzeów i galerii, skorzystać z wielu zniżek i promocji w sklepach i restauracjach oraz przemieszczać się komunikacją miejską bez żadnych ograniczeń. Kapituła konkursu z uznaniem oceniła jakość usług hotelarskich i gastronomicznych. W tym zakresie Londyn od dawna prowadził, bowiem londyńscy hotelarze szczycą się ogólnie wysokim poważaniem w środowisku angielskim. Gastronomia wiele zawdzięcza różnorodności etnicznej tego miasta, bowiem każda nacja znajdzie tu odpowiednią dla siebie kuchnię. Na drugim miejscu oceniono Rzym. W dziękczynnej mowie jednak, włoscy gospodarze miasta zastrzegli, że inspirację czerpali i nadal będą czerpać z rozwiązań londyńskich, czym zasłużyli sobie na powszechną sympatię Anglików. Trzecie miejsce przypadło tym razem czeskiej stolicy, głownie za klimatyczne knajpki i dogodne połączenia komunikacyjne.

Recepta na kryzys

Przez ostatnie kilka lat słowo kryzys nie schodziło ani na chwilę z pierwszych stron europejskich gazet jak i z ust mieszkańców naszego kontynentu. Odmieniano je w każdy możliwy sposób, zgadzając się co do jednego. Za sprawą tego kryzysu, wiele gospodarek europejskich nie może nadal podnieść się do stanu sprzed ośmiu lat. Zastanawiano się, jaka recepta byłaby najlepsza i w jaki sposób doprowadzić do ożywienia gospodarczego. Okazało się, że rozwiązaniem może być turystyka, o czym przekonano się na podstawie danych z owianej ostatnimi laty złą sławą Grecji. Tamtejszy urząd statystyczny podał, że miniony rok był pierwszym od dawna kiedy wykazano niewielką, ale nadwyżkę budżetową. Połączono te fakty z innymi danymi, o wzroście liczby przyjezdnych na wakacji o ponad połowę. Pomocnym okazało się obniżenie w Grecji cen na wszystkie usługi z tej branży, co znów było spowodowane ostrą walką o klienta i o przetrwanie wielu małych, rodzinnych firm. Goście z zagranicy zauważyli, że warto przyjechać do Aten, ponieważ ich wydatki na wypoczynek w tym kraju będą o wiele niższe niż gdzie indziej. Każdy, kto nadal wychodzi z takiego założenia, powinien się jednak spieszyć z wyjazdem, bowiem pomału ceny usług za noclegi czy rozrywkę w Grecji podnoszą się do poziomu sprzed kilku lat. Jak widać jednak, grecka gospodarka skorzystała na tym a teza o silnym oddziaływaniu turystyki na ogólną kondycję finansów państwa, znalazła kolejnych zwolenników. Greckie plaże i liczne zabytki niebawem znów zapełnią się ludźmi a niedawny kryzys będzie tylko niemiłym wspomnieniem.

Znane miejsca

Specjaliści z branży turystyki brytyjskiego uniwersytetu w Londynie, przeprowadzili interesujące badania, dotyczące opłacalności organizowania wielkich imprez sportowych. Pod uwagę wzięto wszystkie miasta, które w ostatnich pięćdziesięciu latach były gospodarzami olimpiad, mistrzostw Świata i Europy w piłce nożnej czy zawodów lekkoatletycznych. Jako wartość, która wskazywałaby o opłacalności lub nie organizowania takich zdarzeń, wzięto liczbę przyjeżdżających w to miejsce turystów. Okazało się, że tylko w jednym przypadku ta liczba po imprezie sportowej byłą niższa niż przed nią. Było to w przypadku Wiednia, gdzie dwadzieścia osiem lat temu odbyły się igrzyska lekkoatletyczne. Według naukowców, zjawisko to jest wyjątkowe i spowodowane zapewne nienaturalnym wzrostem cen w tym mieście. Zachłanność jak widać nie popłaca i jak mówi stare przysłowie, chytry dwa razy traci. Jednakże Wiedeń jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę. Średnio wzrost liczby turystów po masowej imprezie sportowej wynosił od kilkunastu aż do kilkudziesięciu procent. Przyjmując, że koszt zorganizowania takiej imprezy masowej waha się w granicach dwustu milionów euro, można łatwo obliczyć, że wydatki te zwracają się w przeciągu kilku lat. Należy więc je traktować w kategorii inwestycji w rozwój i promocję danego miasta. Niestety, coraz częściej słychać głosy, mówiące o odwracaniu się tego trendu, bowiem przy organizacji igrzysk sportowych organizatorzy od dawna już utracili zdrowy rozsądek i umiar, jeżeli chodzi o wydatki na inwestycje.

Bośnia pięknieje

Bośnia i Hercegowina do niedawna kojarzyła się głównie z niedawno prowadzoną na tych terenach wojną. Zniszczenia jakich dokonano podczas kilku lat bratobójczych walk, były w trudnej do opisania skali. W wielu regionach trzeba było od podstaw budować całą infrastrukturę miast i wsi. Dziś kraj ten jest jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w Europie i coraz rzadziej słychać o niedawnych obrazach wojny i śmierci. Inwestycje, jakie były możliwe dzięki programom opracowanym zarówno przez Unię Europejską jak i Narody Zjednoczone, pozwoliły na przywrócenie życia w większości regionów do stanu sprzed wojny. To, że większość domów, dróg czy jakichkolwiek inwestycji nie ma więcej niż piętnaście lat, paradoksalnie zwiększyło atrakcyjność Bośni w oczach turystów. Wszystko to bowiem odpowiada dzisiejszym standardom, bez konieczności modernizacji czy remontów. Sarajewo stało się aktualnie regionalną stolicą kultury, z racji licznie odbywających się w tym mieście festiwali i koncertów. Odnowione zabytki i nowe hotele są kuszącą propozycją dla wszystkich spragnionych ciszy i wypoczynku na łonie natury. Corocznie kraj ten odwiedza ponad dziesięć milionów gości, z czego połowa zatrzymuje się w stolicy. Do ich dyspozycji znajduje się kilkanaście tysięcy hoteli, schronisk i prywatnych kwater. Lokalna kuchnia i bogaty repertuar pieśni i tańców ludowych szczególnie znalazły aprobatę wśród Niemców i Francuzów, którzy stanowią aktualnie najliczniejszą grupę zagranicznych turystów. Polacy są jak na razie na dziewiątym miejscu.

Schroniska młodzieżowe

Młodzież jest najchętniej podróżującą grupą wiekową w Europie. Ich wrodzona ciekawość do zwiedzania i odkrywania nieznanego, czyni ich niestrudzonymi wędrowcami, chcącymi osobiście odwiedzić każdy zakątek świata. W szeroko pojętej opinii sądzi się, że największym problemem do realizacji takich celów jest ograniczony budżet, w tym również i na noclegi. Pewnego rodzaju odpowiedzią na takie przeszkody są powszechnie znane schroniska młodzieżowe. Mają one zazwyczaj nieco niższy standard wyposażenia niż hotele, jednak można się w nich przespać za ułamek sumy, jaką wydalibyśmy nawet w najbardziej oddalonym od centrum hotelu. Dzisiejsze schroniska młodzieżowe to już nie znane sprzed kilkudziesięciu czy kilkunastu lat, obskurne i zaniedbane sale wieloosobowe. To odnowione i wyposażone we wszystkie dogodności sypialnie, wśród których można wybierać maksymalną ilość śpiących osób. Młodzież z chęcią akceptuje pewne niewygody, wychodząc z założenia, że i tak to się opłaci, bowiem zaoszczędzone w ten sposób pieniądze mogą przeznaczyć na zwiedzanie atrakcji turystycznych lub na lepsze jedzenie czy zabawę. Miejsca takie służą również kontaktom młodzieży z całego świata, bowiem może się okazać, że w jednej Sali śpią Niemcy, Amerykanie i Polacy. Jest to znakomitą lekcją tolerancji i zasad wspólnego dzielenia się przestrzenią życiową. Dziś właściwie każde większe miasto w Europie ma w swojej ofercie przynajmniej jedno takie miejsce. Najczęściej są one oblegane przez cały rok i żeby znaleźć miejsce do spania, nierzadko trzeba dokonać rezerwacji pół roku naprzód.